05 października 2015

Ach, te znajomości z dawnych lat... "Lato koloru wiśni" Cariny Bartsch


Wiecie, że uwielbiam książki z humorem. Niestety, wiele tytułów jest tylko tak reklamowanych, a obiecanki nijak mają się do treści. "Lato koloru wiśni" mnie pod tym względem pozytywnie zaskoczyło.

~ * ~
Tytuł: Lato koloru wiśni
Tytuł oryginalny: Cherry Red Summer
Seria: Lato koloru wiśni #1
Autor: Carina Bartsch
Wydawnictwo: Media Rodzina

Data wydania: czerwiec 2015
Liczba stron: 496
Cena: 34,9 zł
Natalia - moja ocena: 9/10

Czasami sięgam po książki przez ładną okładkę. Przy "Lecie koloru wiśni" właśnie przez nią miałam wątpliwości. Wyglądała na słabą młodzieżówkę, po której nie można się zbyt wiele spodziewać. Gdy w sieci pojawiły się pierwsze recenzje, dalej nie byłam pewna, czy warto poświęcić jej czas. W końcu jednak uległam. I przepadłam.

"Lato koloru wiśni” to historia, jakich wiele. Jest ona - Emely – młoda i ładna dziewczyna i on - Elyas – bardzo przystojny i pewny siebie chłopak. Są rówieśnikami i znają się od lat. Kiedyś coś tam między nimi było, a właściwie coś próbowało się między nimi zacząć, ale nie wyszło. Teraz spotykają się ponownie za sprawą jego siostry - Alex, która jest najlepszą przyjaciółką Emely. On niemal od pierwszej chwili jest nią bardzo zainteresowany, ona nim nie, a przynajmniej robi wszystko, żeby do tego nie dopuścić, bo ma go za dupka do kwadratu, który uwodzi dziewczyny tłumnie i zmienia je jak rękawiczki. W tej opowieści jest jeszcze ktoś, póki co anonimowy, a jednak bardzo istotny – to tajemniczy chłopak, którego Emely poznaje przez internet i z którym z coraz większą przyjemnością mejluje. 

Zacznijmy od głównych bohaterów – Elyas pójdzie na pierwszy ogień, gdyż wydał mi się dużo sympatyczniejszy od Emely. Był arogancki i zbyt pewny siebie, ale naprawdę nie można było go nie polubić. Szczególnie, że przy bliższym poznaniu okazywał się też czuły, słodki i bardzo opiekuńczy. Elyas zyskiwał przy bliższym poznaniu, gdyż takiego chłopaka chyba każda z nas chciałaby mieć przy sobie. Każda, tylko nie Emely. 

I tu dochodzimy do drugiej z głównych postaci tej powieści – Emely. Dziewczyna nie daje się złapać na lep czułych słówek Elyasa, który dwoi się i troi, żeby zwrócić na siebie jej uwagę. Dla niej Elyas to nic niewarty lekkoduch, któremu tylko seks w głowie. Jaka jest Emely? Niezbyt pewna siebie, nieco niezdarna, wiecznie z nosem w książkach, ale też inteligentna, sarkastyczna, a jej cięty języczek potrafi nieźle dogryźć, szczególnie Eluasowi, gdyż to na nim wyżywa się najczęściej. Niestety, bywa również chwilami naprawdę mega irytująca. Były takie chwile, kiedy miałam ochotę złapać ją za tapir i rąbnąć nią o najbliższe drzewo, żeby wreszcie oprzytomniała, gdyż to, jak traktowała Elyasa, wołało o pomstę do nieba. 

Najbardziej zadziwiające jest zakończenie tej historii – takiego się nie spodziewałam. Dobrze, że za chwilę wychodzi drugi tom, bo już nie mogę się doczekać, co będzie dalej. 

Jedyne, do czego tak naprawdę mogłabym się przyczepić, to okładka – jak dla mnie beznadziejna. Gdybym miała sugerować się tylko i wyłącznie tym, to z pewnością bym po nią nie sięgnęła. A pamiętajmy, że sporo osób to wzrokowcy (przyznaję się bez bicia, ja też do nich należę i nie raz już zdarzyło mi się kupić książkę tylko dlatego, że urzekła mnie śliczna okładka). Mam też problem z tytułem, który nijak nie kojarzy mi się z treścią książki ani do niczego nie nawiązuje. 

To, na szczęście, jedyne minusy, reszta jest naprawdę świetna i dlatego z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto lubi się pośmiać i powzruszać. To idealna lektura na nadchodzące jesienno-zimowe wieczory. 
Niby nic odkrywczego, a jednak… Ta historia ma swój specyficzny urok i naprawdę wciąga. Jestem więcej niż pewna, że czytając tę książkę, nie będziecie się nudzić. Niby jest przewidywalna, a jednak okazuje się, że nie.  Niby trąci banałem, ale co z tego, skoro czyta się ją z dużą przyjemnością. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina!