Tytuł oryginalny: Waterfall
Autor: Lauren Kate
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: marzec 2015
Liczba stron: 360
Cena: 34,9 zł
Martyna - ocena: 6,5/10
Są książki, które na długo zapadają w pamięć, ale są też takie, które zapomina się zaraz po odłożeniu, bo nie wnoszą one do naszego życia właściwie niczego nowego.
Bywa tak, że oryginalność fabuły zaskakuje i hipnotyzuje. Niestety bywa też tak, że mimo niepowtarzalności danej lektury, przechodzimy obok niej z całkowitą obojętnością.
A jak było w przypadku "Wodospadu"?
Kiedy Eureka zapłakała, dotychczasowy świat został zatopiony, a na jego miejsce zaczęła się wznosić Atlantyda, a wraz z nią jej okrutny władca Atlas. Teraz po rękach Córki Łez płynie krew zabitych, a na barkach spoczywa ciężar uratowania świata. Eureka nie ma jednak pojęcia jak to zrobić, dlatego wraz z Anderem, ojcem, rodzeństwem i przyjaciółką udaje się na poszukiwania zaginionego Tragarza Ziarna - Solona. Okazuje się jednak, że cena jaką przyjdzie dziewczynie zapłacić, jest o wiele większa niż przypuszczała, gdyż będzie musiała poświęcić wszystko - miłość, przyjaźń, a nawet samą siebie...
"Łza", czyli pierwszy tom o losach Eureki, był moim pierwszym spotkaniem z autorką i całkiem mile go wspominam. W związku z tym, kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tomu drugiego, przyjęłam go z wielką ochotą i entuzjazmem. Oczekiwałam przyjemnej lektury i kolejnej dawki nieszablonowych rozwiązań. Otrzymałam to wszystko, problem polegał jednak na czymś zupełnie innym. Okazało się bowiem, że kompletnie nie pamiętałam, co spotkało bohaterów w poprzedniej części. Było to dla mnie dość dużą przeszkodą, ponieważ akcja "Wodospadu" toczy się tuż po zakończeniu "Łzy".
Kiedy już odświeżyłam sobie wydarzenia z tomu pierwszego, czytanie szło mi z większą lekkością, ale nadal wszystko wydawało mi się jakieś takie miałkie i bez wyrazu. Niby przerzucałam kolejne strony, wczytywałam się w całość, ale nie potrafiłam wejść w skórę głównej bohaterki i oddać się w całości jej rozterkom, problemom i trudom, z jakimi musiała się mierzyć. To wszystko przez dłuższą chwilę zakłócało mi odbiór powieści, ale na szczęście przetrwałam, a dalej było już tylko lepiej.
Eureka tak naprawdę dopiero w tym tomie dowiaduje się więcej o sobie, swoim pochodzeniu oraz mocach, jakie przyszło jej w sobie nosić. "Wodospad" ujawnia nam wiele nowych faktów na temat jej życia i sprawia, że dużo wątków się wyjaśnia i nabiera nowego znaczenia. To zdecydowanie uważam za plus, gdyż brakowało mi tego poprzednio.
Na pierwszy rzut oka widać też zmianę, jaka zaszła w tej (ale nie tylko) postaci. Stała się bardziej mroczna, obezwładniona smutkiem, poczuciem winy, ale także... egoizmem. I tutaj właśnie nie jestem pewna, czy cecha ta pasowała mi do reszty. Z jednej strony mieliśmy bowiem Eurekę, która zrobi wszystko, aby uratować świat i ludzi, którzy przez nią zginęli, z drugiej natomiast była okrutna, mściwa i nie liczyła się nawet z własnymi bliskimi. Były to postawy tak sprzeczne ze sobą, że aż niewiarygodne.
Nadal jednak cenię oryginalność pomysłu i samo wykonanie. Uważam, że autorka wykazała się wielką kreatywnością przy tworzeniu przedstawionego tu świata. Wszystkie opisy były niekonwencjonalne i lotne. Nawet człowiek z fatalną wyobraźnią nie mógłby na nie narzekać i z pewnością nie miałby trudu z wizualizacją. W tym aspekcie nadal jestem pod wielkim wrażeniem.
Uważam też, że oprawa graficzna dorównuje tej poprzedniej. Okładka "Łzy" jest jedną z najpiękniejszych, jakie widziałam, ale tom drugi także prezentuje się pięknie.
Niestety w odniesieniu do mojej poprzedniej recenzji [tutaj] nie zmieniłam też zdania na temat bohaterów. W dalszym ciągu nie potrafili oni mnie do siebie przekonać i wydawali mi się nieco bezbarwni. Jedynie Atlas jako czarny charakter wypada nieźle. To samo tyczy się Solona, który wprowadził wiele zamieszania i zaskoczenia. Cała reszta wypadła niestety dość blado.
Ogólnie rzecz biorąc, wspominam lekturę tej powieści dobrze. Oceniam ją na plus i pewnie sięgnę po kolejny tom, gdyż ten zostawił wiele niezakończonych spraw, których rozwiązanie chciałabym poznać w przyszłości. Również finał jest mocnym akcentem, który przechyla szalę na tę pozytywną stronę. Generalnie gdyby cała książka trzymała taki poziom jak druga połowa, byłaby czymś idealnym, ale choć tak nie było, uważam że "Wodospad" przypadnie do gustu miłośnikom mitologii. Ja nią nie jestem, a mimo wszystko książkę czytało mi się przyjemnie. Może więc warto spróbować? ;)
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.