Autor: Aleksandra Szoć
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: październik/listopad 2014
ISBN: 9788379424290
Liczba stron: 184Data wydania: październik/listopad 2014
ISBN: 9788379424290
Cena: 24 zł
Martyna - moja ocena: 6,5/10
Przeszłość potrafi być mocno uciążliwa i bolesna. Czasami udaje jej się złapać nas w swe sidła, nie pozwalając się z nich wydostać przez długie lata. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa również potrafią zawładnąć człowiekiem i nie dawać mu spokoju. Co zrobić, by pozbyć się okropnych wspomnień? Zdarza się, że na ratunek przychodzi miłość lub po prostu bliskość drugiego człowieka, ale czasem nawet to nie pomaga...
Clarissa Jesson, pracownica miejscowej gazety, zostaje oddelegowana do przeprowadzenia wywiadu ze słynącym z antypatycznego usposobienia milionerem, Chrisem Lindaggo. Tego samego dnia poszukiwany przez policję przestępca usiłuje ją zgwałcić, co skutecznie udaremnia biznesmen, który zbiegiem okoliczności jest świadkiem ataku na dziewczynę.
"Dotyk życia" to książka, która swoją premierę będzie miała dopiero za około 5 tygodni. Nic więc dziwnego, że większość z Was jeszcze o niej nie słyszała. Chciałabym jednak to zmienić, gdyż według mnie pozycja ta, zasługuje na choć odrobinę Waszej uwagi.
Zacznę może od tego, że nie da się ukryć podobieństw między tą książką, a Grey'em czy Dotykiem Cross'a. Z pewnością mogę powiedzieć, że jeśli ktoś cierpi na alergię wywoływaną powyższymi tytułami, nie powinien nawet rozważać sięgnięcia po tę lekturę. Podobieństw jest wiele - zamożny główny bohater, traumatyczne przeżycia z przeszłości, początkowa wzajemna niechęć bohaterów, etc. "Dotyk życia" różni się jednak tym (a może powinnam napisać "aż tym"), że nie jest to erotyk. Nie znajdziemy tu scen namiętności, a bohaterowie nie są seksoholikami. Ale pozostałe elementy fabularne, pokrywają się w tych trzech pozycjach bezustannie. Skąd więc tak wysoka ocena?
Książkę oceniłam dość wysoko, ponieważ ja sama nie należę do grona hejterów powieści greyopodobnych. Oczywiście denerwuje mnie to, że autorzy coraz częściej płyną na fali popularności Grey'a i Crossa, za wszelką cenę próbując się na nich wzorować, ale jeśli powieść napisana jest w ciekawy sposób i jej fabuła niesie za sobą jakiekolwiek przesłanie, staram się dać jej szansę i tak było w tym przypadku.
Ogólnie pozycja ta mi się podobała. Nie było rewelacji, nie odebrało mi mowy, nie było fajerwerków w tle, ale czytało mi się przyjemnie. Książka napisana jest w lekki sposób, bohaterowie są sympatyczni, ale jestem pewna, że wraz z zamknięciem książki, zapomina się o całej tej historii tak szybko, jak szybko się przez nią mknie. Nie wywołała ona we mnie właściwie żadnych głębszych emocji. Wiem jednak dlaczego - ponieważ po odłożeniu powieści na półkę, czułam się jakbym przeczytała jedynie szczegółowe streszczenie. Autorka może i miała pomysł na tę książkę, może i całkiem nieźle go rozpisała, ale jak dla mnie było to tylko wprowadzenie. Zabrakło mi głębi w relacjach między bohaterami, zabrakło precyzji w tworzeniu postaci, zabrakło rozwinięcia niektórych wątków. I nie, nie byłoby to błędem, gdyby był to zaledwie pierwszy tom. Zakończenie jednak wyraźnie świadczy o tym, że autorka postanowiła uczynić z tego powieść jednotomową. No cóż, jak na jeden tom, zdecydowanie za mało stron ta książka posiada, by móc się nią zachwycać.
Zresztą ostatnio zauważyłam, że to chyba domena polskich autorek (oczywiście, istnieją wyjątki) - rozpisywać daną opowieść na 200 stron, a potem zakończyć ją jednym krótkim epilogiem. Po co, ja się pytam? Dlaczego? Zostawcie sobie otwartą furtkę. A nuż książka zdobędzie tak wielką popularność, że z łatwością będzie można zabrać się za pisanie tomu następnego.
Uff, wyszło na to, że trochę krytycznie oceniłam całokształt. Nie dajcie się jednak zwieść, ponieważ mimo wszystko uważam, że jak na DEBIUT jest to całkiem niezła książka. Wylałam z siebie może odrobinę frustracji i wskazałam na poszczególne mankamenty, ale koniec końców naprawdę nie żałuję, że przeczytałam "Dotyk życia". Gdyby dopracować go trochę bardziej, odejść odrobinę od utartych już schematów i PRZEDE WSZYSTKIM nie zamykać historii w jednym tomie, byłaby to fajna lektura na leniwe popołudnie. Zresztą nadal spełni się w roli relaksującej, luźnej opowiastki. Niestety obawiam się, że świata nie podbije. Chociaż... kto wie ;)
Za możliwość poznania debiutanckiej powieści Aleksandry Szoć dziękuję wydawnictwu Novae Res.