05 sierpnia 2014

"Zaryzykuj ze mną" - Jay Crownover

Tytuł: Zaryzykuj ze mną
Tytuł oryginalny: Jet: A Marked Man Novel

Seria: Zaryzykuj ze mną, tom 1
Autor: Jay Crownover
Wydawnictwo: Amber

Data wydania: maj 2014
ISBN: 978-83-241-5048-9
Liczba stron: 240
Cena: 29,8
Natalia - moja ocena: 5,5/10

Kto przychodzi Wam na myśl w związku z imieniem Jay? Ja do niedawna byłam przekonana, że jest to imię typowo męskie. Zostałam zaskoczona dopiero przy zapoznawaniu się z informacjami o autorze jednej z nowszych powieści New Adult wydanych przez wydawnictwo Amber - "Zaryzykuj ze mną". Pan Jay okazał się panią. I w istocie w trakcie czytania łatwo jest dostrzec damską rękę.

Poznajcie Ayden, dziewczynę, która zamknęła wcześniejszy etap swojego życia i rozpoczęła kolejny. W nowym miejscu, daleko od toksycznego brata i skomplikowanej przeszłości, i z nowymi ludźmi. Udało jej się zakumplować z członkami znanego zespołu rockandrollowego, szczególnie z wokalistą... Jet nosi zbyt obcisłe spodnie, ma wygląd niegrzecznego chłopca i podczas koncertów rozgląda się tylko za Ayden. Jednak gdy po jednym z nich odmawia dziewczynie seksu, ich relacje ulegają zmianie. Niedługo potem Ayden i Cora, koleżanka, przyjmują Jeta pod swój dach, ratując mu tyłek. Czy ta dwójka da radę żyć pod jednym dachem? Jak długo można trzymać przeszłość w sekrecie?

Nie byłam do tej książki do końca przekonana, zanim zasiadłam do lektury. Kolejne historie o wokalistach zespołów różnej maści, szczególnie metalowych, rockandrollowych etc., zdają się opierać o te same schematy. Potrafię to zrozumieć, gdyż marzeniem większości autorek romansów jest, by bohater zaśpiewał coś dla bohaterki, wyrecytował wiersz, zadedykował występ, opisał w swojej książce. To jest coś, co każda kobieta chciałaby przeżyć, więc dlaczego by nie dać tej przyjemności własnej postaci?
Cóż, może dlatego, że aby zrobić to oryginalnie, trzeba mieć dobry pomysł. Tutaj miłosne utwory brały się z powietrza i miałam wrażenie, że są tak po prostu, żeby być i rozczulić.

Mimo to polubiłam tę historię. Żałuję tylko, że została rozłożona na części, które mają po dwieście parę stron - wolałabym przeczytać czterysta lub nawet siedemset, ale w jednej książce. Niemniej autorka zaciekawiła mnie postacią brata bohaterki oraz jej przeszłością. Zainteresowała mnie ta podejrzana otoczka wokół obu postaci, jednak pod koniec miałam już dość tajemnicy. Autorka nie zdradziła ani słowa na ten temat i moim zdaniem wyszło to na złe dla książki.
Ogólnie rzecz biorąc, miałam wrażenie, że postaci drugoplanowe są znacznie ciekawsze i mają bogatszą osobowość niż te pierwszoplanowe. Był ciekawy zamysł na Ayden, ale wieczna, gęsta tajemnica go zniszczyła. Pomysł na Jeta w ogóle nie wiem, czy był - miałam zwyczajnie wrażenie, że czytam o kolejnym zbuntowanym muzyku.

Świeżym pomysłem było to, że bohaterowie pociągali się nawzajem od samego początku i przez pierwszą połowę książki ani razu się ze sobą nie przespali. To sprawiło, że czytałam dalej z ciekawością - w końcu nikt nie wrzucił miłości od pierwszego wejrzenia, znajomości z dzieciństwa lub seksu na dzień dobry i dobranoc. Wierzcie mi, że to ogromny plus! Szczególnie w przypadku muzyków z tatuażami na ciele oraz kolczykami i buntem wypisanym na twarzy.

Język ani nie jest wymagający, ani zbyt dziecinny. Taki na 18-20 lat w sam raz. Zastanawia mnie, czy zmieni się jakoś w książkach pisanych z punktu widzenia innych bohaterów - powinien w tej sytuacji ulec zmianie, skoro pisany jest w pierwszej osobie. Nie wiem, czy wydawnictwo Amber je wyda, aczkolwiek skoro zrobili tak z serią Olivii Cuning, to dlaczego by nie i tutaj?

Podoba mi się szalenie kolorystyka okładek z gatunku NA u wyd. Amber. Zmieszanie różnych odcieni szarości (nie wiem, czy pięćdziesiąt to nie za mała liczba :p) daje zapowiedź pewnej melancholii, którą się ten nurt po części charakteryzuje. Poza tym dodaje to okładce pewnej pikanterii. Czepię się w tej sprawie postaci na obrazku - Ayden wygląda w mojej wyobraźni kompletnie inaczej, za to Jet owi brakuje kolczyka. Poza tym jest lepszy, niż sobie wyobrażałam.

Krótko i na temat - nie odradzam Wam zaryzykowania ze mn... to znaczy z Jay Crownover, ale też nie polecam jakos gorąco. Dobra książka na wdrożenie się w serię wydawaną przez Amber, ale zdecydowanie mają lepsze (i recenzja jednej z nich już na dniach). Ja bym na pewno postawiła na ryzyko, jako że lubię słuchać swojej przekory, która podpowiada mi, by sprawdzić średnie i złe książki na własnej skórze. Nie raz wyszło to na dobre, więc... Zaryzykujecie?
 

Za poznanie mojej pierwszej książki Jay Crownover dziękuję wydawnictwu Amber!
http://www.wydawnictwoamber.pl/