Tytuł: Tego lata stałam się piękna
Tytuł oryginalny: The Summer I Turned Pretty
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo: Olé
Data wydania: kwiecień 2014
ISBN: 9788328007437
Liczba stron: 300Tytuł oryginalny: The Summer I Turned Pretty
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo: Olé
Data wydania: kwiecień 2014
ISBN: 9788328007437
Cena: 34,9 zł
Martyna - moja ocena: 7/10
Lato to taka pora roku, w której świat nabiera barw i wszystko wydaje się być piękniejsze. Czas ten sprzyja też przygodom i wakacyjnym romansom. O tym właśnie opowiada ta książka.
Dla Belly pory roku mają olbrzymie znaczenie. Jej życie nieustannie kręci się wokół lata, kiedy to wraz z mamą i bratem, przenosi się na całe wakacje do domku przy plaży. Kluczowe znaczenie w tym wszystkim ma fakt, że to właśnie tam, co roku spotyka się z Conradem i Jeremim. W tym miejscu jest wszystko, na co dziewczyna czeka cały rok - spokój, lenistwo oraz ludzie, którzy ją kochają. I chłopak, którego kocha ona.
Zacznę może od tego, że "Tego lata stałam się piękna" jest typową powieścią młodzieżową. Używając słowa "typowa", mam na myśli wszystkie możliwe elementy, jakie powieść z tego gatunku powinna posiadać. Jest tutaj szesnastoletnie dziewczyna, słońce, plaża i rozterki miłosne. Czy można oczekiwać czegoś więcej?
Otóż, jeśli jest się nastolatką, z pewnością nie. Jednakże ja okres nastoletni mam już za sobą i moje oczekiwania wobec książek są odrobinę bardziej wygórowane. Nie zmienia to jednak faktu, że książka ta jest idealna na obecną porę roku i czyta się ją z prędkością błyskawicy.
Fabuła w tej książce jest prosta. Tak samo zresztą jak język, którym autorka się posługuje. Sprawia to, że nie musimy wytężać naszych szarych komórek i czytanie czegoś takiego przy obecnie panujących upałach, jest dobrym posunięciem. Pozycja ta nie męczy i pozwala na całkowity relaks. Akcja biegnie swoim rytmem, a kartki przesypują się nam między palcami jak piasek. Dopiero zaczynamy się wczuwać, kiedy niepostrzeżenie docieramy do ostatniej strony. Wszystko to oprawione jest w słoneczny krajobraz i (o dziwo!) barwne, nienużące opisy.
Książka porusza kilka trudniejszych zagadnień, ale mimo to, nadal pozostaje młodzieżówką. Bardzo lekko się ją czyta, ale obawiam się, że równie łatwo można o niej zapomnieć. Dzieje się tak za sprawą bohaterów, którym można sporo zarzucić. Możliwe, że dla młodszego czytelnika nie będzie to tak łatwe do wychwycenia, ja jednak oczekuję od postacie trochę więcej kolorytu. W mojej opinii bohaterowie występujący w tej powieści, nie miali krwistości. Lubię, kiedy kreacje są tak skonstruowane, że wierzę w nie i potrafię się z nimi związać. Tutaj nie znalazłam jednak ani jednej postaci z krwi i kości. Nie jest to jednak błędem niewybaczalnym, gdyż tytuł ten nie należy do szczególnie ambitnych i jego rola miała prawdopodobnie polegać na tym, by odprężać czytelnika i zapewnić mu luźną rozrywkę. I tak właśnie było.
Otóż, jeśli jest się nastolatką, z pewnością nie. Jednakże ja okres nastoletni mam już za sobą i moje oczekiwania wobec książek są odrobinę bardziej wygórowane. Nie zmienia to jednak faktu, że książka ta jest idealna na obecną porę roku i czyta się ją z prędkością błyskawicy.
Fabuła w tej książce jest prosta. Tak samo zresztą jak język, którym autorka się posługuje. Sprawia to, że nie musimy wytężać naszych szarych komórek i czytanie czegoś takiego przy obecnie panujących upałach, jest dobrym posunięciem. Pozycja ta nie męczy i pozwala na całkowity relaks. Akcja biegnie swoim rytmem, a kartki przesypują się nam między palcami jak piasek. Dopiero zaczynamy się wczuwać, kiedy niepostrzeżenie docieramy do ostatniej strony. Wszystko to oprawione jest w słoneczny krajobraz i (o dziwo!) barwne, nienużące opisy.
Książka porusza kilka trudniejszych zagadnień, ale mimo to, nadal pozostaje młodzieżówką. Bardzo lekko się ją czyta, ale obawiam się, że równie łatwo można o niej zapomnieć. Dzieje się tak za sprawą bohaterów, którym można sporo zarzucić. Możliwe, że dla młodszego czytelnika nie będzie to tak łatwe do wychwycenia, ja jednak oczekuję od postacie trochę więcej kolorytu. W mojej opinii bohaterowie występujący w tej powieści, nie miali krwistości. Lubię, kiedy kreacje są tak skonstruowane, że wierzę w nie i potrafię się z nimi związać. Tutaj nie znalazłam jednak ani jednej postaci z krwi i kości. Nie jest to jednak błędem niewybaczalnym, gdyż tytuł ten nie należy do szczególnie ambitnych i jego rola miała prawdopodobnie polegać na tym, by odprężać czytelnika i zapewnić mu luźną rozrywkę. I tak właśnie było.
Kolejny minus daję za infantylność. Infantylność, która nie była wyłącznie winą głównej bohaterki (choć i ta bywała, jak na szesnastolatkę przystało, dziecinna). Bardziej przeszkadzała mi infantylność niektórych dialogów. Jestem pewna, że gdybym sięgnęła po tę pozycję kilka lat temu, nie zwróciłabym na to uwagi. W chwili obecnej jednak raziło mnie to w oczy, jak neonowy radar.
Również problemy bohaterów i pewne sytuacje, w jakich się znaleźli, momentami mnie bawiły. Obwiniam za to jednak wyłącznie mój (nienastoletni już) wiek.
Na plus wypadła w moich oczach okładka, która doskonale pasuje do treści zawartej w książce. Doceniam tez to, że Pani Han, nie siliła się na miłosny trójkąt i rozterki typu: którego brata wybrać. Do tego dochodzą też krótkie retrospekcje i wspomnienia z dzieciństwa Belly, które pozwoliły nam poznać jej uczucia od podszewki i dostrzec przyczynę pewnych jej zachowań. Podobała mi się także relacja między dziewczyną a jej starszym bratem. Została ukazana w sposób prawdziwy, a ja autentyczność doceniam bardzo.
"Tego lata stałam się piękna" jest dość banalną, przewidywalną opowieścią, ale posiada też jakąś iskrę, która umila nam czas spędzony na lekturze. Jasne, że mogłabym się doczepiać do wielu elementów i zjechać książkę do tego stopnia, by nie pozostawić na niej suchej nitki. Nie byłoby to jednak fair, ponieważ jako letnie czytadło, powieść ta sprawdza się dobrze. Zabrakło elementu zaskoczenia i chyba to przeszkadzało mi najbardziej. Ta przewidywalność. Zakończenie było jednak dość zaskakującym zwrotem akcji, dlatego jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów w kolejnej części, po którą swoją drogą, zamierzam sięgnąć. Tymczasem Wam polecam ten tytuł. Będzie idealny na plażę lub zwykły koc na trawie.
Również problemy bohaterów i pewne sytuacje, w jakich się znaleźli, momentami mnie bawiły. Obwiniam za to jednak wyłącznie mój (nienastoletni już) wiek.
Na plus wypadła w moich oczach okładka, która doskonale pasuje do treści zawartej w książce. Doceniam tez to, że Pani Han, nie siliła się na miłosny trójkąt i rozterki typu: którego brata wybrać. Do tego dochodzą też krótkie retrospekcje i wspomnienia z dzieciństwa Belly, które pozwoliły nam poznać jej uczucia od podszewki i dostrzec przyczynę pewnych jej zachowań. Podobała mi się także relacja między dziewczyną a jej starszym bratem. Została ukazana w sposób prawdziwy, a ja autentyczność doceniam bardzo.
"Tego lata stałam się piękna" jest dość banalną, przewidywalną opowieścią, ale posiada też jakąś iskrę, która umila nam czas spędzony na lekturze. Jasne, że mogłabym się doczepiać do wielu elementów i zjechać książkę do tego stopnia, by nie pozostawić na niej suchej nitki. Nie byłoby to jednak fair, ponieważ jako letnie czytadło, powieść ta sprawdza się dobrze. Zabrakło elementu zaskoczenia i chyba to przeszkadzało mi najbardziej. Ta przewidywalność. Zakończenie było jednak dość zaskakującym zwrotem akcji, dlatego jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów w kolejnej części, po którą swoją drogą, zamierzam sięgnąć. Tymczasem Wam polecam ten tytuł. Będzie idealny na plażę lub zwykły koc na trawie.
Za książkę dziękuję GW Foksal!