Tytuł oryginalny: Love Unscripted
Autor: Tina Reber
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: czerwiec 2014
ISBN: 978-83-7758-586-3
Liczba stron: 672Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: czerwiec 2014
ISBN: 978-83-7758-586-3
Cena: 44,99 zł
Martyna - moja ocena: 7,5/10
Dla tych z Was, którzy jeszcze się uczą, nadszedł właśnie czas wakacji. Dla osób takich jak ja, które edukację mają już za sobą, rozpoczęło się po prostu lato. Łączy nas to, że wszyscy poszukujemy czegoś do czytania i jeśli Wam również lato kojarzy się z czytaniem lekkich i przyjemnych powieści, koniecznie musicie sięgnąć po recenzowaną dziś przeze mnie książkę. Dlaczego? O tym poniżej ;)
Taryn Mitchell prowadzi zwyczajne życie - jest właścicielką pubu, ma swoją paczkę znajomych i leczy złamane po niedawnym rozstaniu serce. Jest też jedną z niewielu kobiet, które nie szaleją na punkcie Ryan'a Christensena - boskiego aktora, który obecnie przebywa w mieście.
Ryan natomiast prowadzi życie pełne ciekawskich reporterów, wymagających producentów i tłumów szalonych, rozwrzeszczanych fanek. To właśnie przed tymi ostatnimi aktor ucieka pewnego dnia i odnajduje schronienie w pubie Taryn. W ten sposób zaczyna się iście hollywoodzka opowieść...
"Miłość bez scenariusza" to lekka, zabawna i świetnie poprowadzona historia dwojga młodych ludzi, którzy na co dzień zmuszeni są walczyć z brutalnością świata i urokami bycia sławnym. To książka o miłości, wątpliwościach, zaufaniu i trudach życia w blasku reflektorów. Tina Reber napisała powieść, która porywa od pierwszej strony i którą czyta się niezwykle szybko oraz lekko, pomimo ilości stron.
Z racji tego, że czytałam już kilka powieści, przedstawiających życie osób sławnych, trochę się bałam, że ta pozycja okaże się być tylko powielaniem schematów i tak po części było, ale styl autorki i wykreowani przez nią bohaterowie byli na tyle interesującymi postaciami, że pozwolili mi odrobinę przymknąć oko na niedoskonałości. Nie da się jednak ukryć, że podobieństwa do innych powieści rzucały się trochę w oczy i można ich było spokojnie uniknąć. No, bo po co tworzyć kolejną żeńską postać, która:
a) nie ma pojęcia, kim jest znany przez wszystkich mężczyzna
b) nie mówi nikomu o tym, że go poznała
c) nie chce od niego drogich prezentów ani pieniędzy, nawet jeśli te drugie rzeczywiście jej się należą.
Lista jest długa, ale nie będę jej wymieniać. Chodzi mi tylko o to, że gdyby autorka stworzyła bohaterkę odbiegającą od tego wzoru, byłoby o wieeeele lepiej. Dodatkowo postacie bywają czasami denerwujące. Strasznie mnie drażniły ciągłe rozważania i rozterki Taryn oraz jej brak zaufania. W Ryanie doceniam to, że nie był bad boyem (za dużo ich już ostatnio), ale czasami bywał tak słodki, że aż mdliło. Poza tymi cechami ich osobowości, bardzo ich polubiłam i cały czas im kibicowałam.
Tym, co odróżnia "Miłość..." od innych tego typu książek jest to, że autorka nie koncentruje się tylko i wyłącznie na rodzących się między bohaterami uczuciach. Wydaje mi się nawet, że to zostało zepchnięte trochę na drugi plan i na to miejsce wskoczyło przedstawienie świata celebrytów, pełnego paparazzich, intryg i okropnych kłamstw pisanych przez brukowce. Pani Reber opisała to w fascynujący, wciągający, ciekawy sposób i nie można tego nie docenić.
"Miłość bez scenariusza" napisana jest prostym językiem, ale uważam to za plus, ponieważ przy niemal 700 stronach, mogłoby być ciężko znieść trudniejszy język. Prawda jest taka, że historia jest tak uzależniająca, że po prostu czytamy, w pełni wyłączając myślenie i dając wytchnienie szarym komórkom. Muszę jednak przyznać, że od mniej więcej połowy zaczęło się robić odrobinę nudno. Nie wiem czy to wina tego, że akcja wyraźnie zwalnia, czy może po prostu jest to historia, którą spokojnie dałoby się opowiedzieć na 400 stronach. Nie jest jednak tak, że powieść zaczyna nas męczyć. Właściwie znużenie to trwa tylko jakiś czas, bo później wydarzenia na nowo nabierają tempa.
Tina Reber pozytywnie mnie zaskoczyła i sprawiła, że mimo kilku zastrzeżeń jakie opisałam wam powyżej, naprawdę miło spędziłam czas. Książka ta jest według mnie idealna na letnie popołudnie i z czystym sumieniem polecam ją każdemu, kto poszukuje przyjemnego romansu z delikatnym sensacyjnym wątkiem, sporą dawką humoru i napisem HOLLYWOOD w tle. Czekam na kontynuację i mam nadzieję, że okaże się równie dobra.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat oraz firmy Business&Culture.