01 kwietnia 2014

"Dopóki śpiewa słowik" - Antonia Michaelis

Tytuł: Dopóki śpiewa słowik
Tytuł oryginalny: Solange die Nachtigall singt
Autor: Antonia Michaelis
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania:  marzec 2014
ISBN: 978-83-6357-940-1
Liczba stron: 416
Cena: 44,9 zł
Martyna - moja ocena: 4,5/10



Nie od dziś wiadomo, że miłość potrafi zmienić wszystko. Potrafi zakręcić światem, całkowicie odmienić nasz punkt widzenia i popchnąć nas do robienia rzeczy, których nigdy byśmy nie zrobili. Miłość potrafi też całkowicie ogłupić człowieka, a kiedy złapie go już w swoje szpony, ciężko się z nich uwolnić...

Jari jest zwykłym, całkowicie przeciętnym chłopakiem, który skończył osiemnaście lat i jest synem stolarza. Nigdy tak naprawdę nie miał dziewczyny, ale sporo o nich wie dzięki swojemu przyjacielowi Mattiemu, który kocha kobiety ponad wszystko. Jari jednak postanawia to zmienić, nabrać ogłady, doświadczenia i przeżyć coś nowego, coś zaskakującego i odważnego. W tym właśnie celu udaje się w podróż przez las, który przyniesie wiele niespodzianek, jednak największą z nich okaże się Jasha - niezwykle piękna i równie niebezpieczna dziewczyna z domu porośniętego bluszczem, w którym zdarzyć się może wszystko...



"Dopóki śpiewa słowik" to tytuł, na który czekałam od bardzo dawna z wielką niecierpliwością, gdyż fabuła zapowiadała bardzo ciekawą historię i kusiła tajemniczym klimatem. Okazuje się jednak, że choć aury tajemniczości w książce nie brak, sama fabuła nie powala, a wręcz... NUDZI.

Antonia Michaelis miała naprawdę świetny pomysł, ale niestety zbyt mało go dopieściła. NUŻĄCE i przeciętne było praktycznie wszystko, począwszy od głównego bohatera na wydarzeniach skończywszy. Nie mogę powiedzieć, że nic się nie działo, ponieważ w tej powieści akcja goniła akcję, ale nie było to na tyle dobrze poprowadzone, by się tym zachwycać.
Główny bohater Jari jest tak banalną i smutną postacią, że z marszu go nie polubiłam. Nie było w nim nic. Wszystkie swoje ruchy, każdy swój krok analizował przez pryzmat zachowań swojego najlepszego przyjaciela, jakby ten był dla niego najświętszym z bóstw. Bardzo mocno mnie to irytowało, szczególnie w sytuacjach, w których chodziło o sprawy intymne, z czysto seksualnym podtekstem, których na marginesie było mnóstwo. Nie przeszkadzałoby to może gdyby nie fakt, że znaczna większość jakichkolwiek intymnych zbliżeń odbywała się wyłącznie w głowie bohatera. Po co autorka wprowadziła do powieści ten element? Nie mam zielonego pojęcia!

Akcja "Dopóki śpiewa słowik" rozgrywa się w lesie i tu pojawia się kolejny mankament, bo choć opisy scenerii były precyzyjne i barwne, były też zdecydowanie zbyt długie i NUDNE. Ja naprawdę rozumiem, że jeśli fabuła książki w całości opiera się na pięknie, to są one potrzebne, ale poważnie?! Trzeba opisywać wszystko na 3-4 strony?! Każde jedno pojedyncze miejsce, każdy haft na koszulce?! Dla mnie było tego zdecydowanie zbyt dużo i często miałam ochotę przeskoczyć dalej o kilka stron.
Kolejny minus w moim odczuciu to wszechobecne, wszechogarniające szaleństwo Jariego. Tak jak napisałam we wstępie - zdaję sobie sprawę z tego, że z miłości człowiek jest w stanie dopuścić się niemal wszystkiego, ale to co działo się z głównym bohaterem, znacznie przekracza pułap autentyczności i prawdziwości. Nie było to dla mnie ani wiarygodne ani ciekawe. Momentami sama byłam bliska utraty zmysłów i zdrowego rozsądku i niestety wcale mi się to nie podobało. Strasznie mnie to męczyło i potrafiłam myśleć tylko o tym, kiedy to szaleństwo się wreszcie skończy...

Napiszę teraz kilka słów o atutach tej książki, choć nie będzie ich zbyt wiele. Pierwszy plus to żeńska część postaci. Jasha była o wiele bardziej wyrazistą postacią niż Jari, skrywała w sobie tajemnicę, którą miałam ochotę poznać.
Kolejny plus za to, że wydarzenia nie były przewidywalne.
Zaletą były także: zakończenie, piękna okładka (jak na wydawnictwo Dreams przystało), sam pomysł autorki oraz jej styl i warsztat, któremu nie mam akurat nic do zarzucenia. Reszta niestety bardzo, bardzo kulała.

"Dopóki śpiewa słowik" nie okazał się być książką, którą chciałabym komuś polecić. NIESTETY. Nie miałam okazji czytać poprzedniej powieści autorki, czyli "Baśniarza", ale czytałam wiele recenzji, które mocno tę pozycję chwaliły, więc bardzo się ucieszyłam z możliwości przeczytania "Słowika". Miałam wielkie oczekiwania i ogromne nadzieję wobec nowości wydawnictwa Dreams i bardzo mi przykro, że nie zostały one spełnione.
Myślę, że to spotkanie z autorką będzie moim pierwszym i NIESTETY ostatnim. Wielka, wielka szkoda, bo potencjał był ogromny!


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu
http://dreamswydawnictwo.pl