Autor: Kelly Keaton
Tytuł: Z ciemnością jej do twarzy
Tytuł oryginału: Darkness Becomes Her
Seria/cykl wydawniczy: Bogowie i potwory. Tom 1.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Tłumaczenie: Anna Gralak
Data wydania: maj 2011
ISBN: 978-83-240-1533-7
Liczba stron: 264
Cena: 29,9 zł
Dorota (& Natalia) - nasza ocena: 5/10
Długo nie mogłam zebrać się, żeby przeczytać „Z ciemnością jej do twarzy”, której autorką jest tworząca pod pseudonimem
Kelly Keaton, bo fantastyka to kompletnie nie moje klimaty. Nie kręcą mnie
wampiry, wilkołaki, siły nadprzyrodzone ani tym bardziej pościgi, morderstwa i
tym podobne zjawiska mrożące krew w żyłach. Nie, to zdecydowanie nie dla mnie,
bo nie lubię się bać i basta! Okładka też nie jest tu zachęcająca, więc gdybym
miała się nią kierować, to „Z ciemnością jej do twarzy” nie tknęłabym
nawet małym palcem. No ale cóż, zobowiązałam się, że ją przeczytam, więc, jak
na osobę obowiązkową przystało, zabrałam się do
niej wreszcie któregoś dnia. I nawet nie żałuję, bo ta opowieść rzeczywiście
wciąga niemal od pierwszej strony, pobudza ciekawość czytelnika, sprawia, że
chce się wiedzieć, co będzie dalej. Muszę jednak przyznać, że kiedy
zorientowałam się, że autorka zamierza włączyć w tę historię i wampiry, i
czarownice, i jeszcze na dodatek bohaterów znanych z
greckiej mitologii, to pomyślałam, że to się nie może udać.

Akcja toczy się w roku 2026 na terenie dawnego Nowego Orleanu. Główna bohaterka
to siedemnastoletnia Aristanae Selkirk szukająca informacji o matce, która
porzuciła ją, gdy Ari miała zaledwie cztery lata. Poszukiwania rozpoczyna w
szpitalu psychiatrycznym, bo wie, że tam przez jakiś czas jej matka przebywała. Bardzo szybko dowiaduje się, że
matka popełniła samobójstwo, a kiedy odbiera szkatułkę z
rzeczami, jakie po niej pozostały, znajduje w niej list, a w nim przestrogę, by
uciekała z tego miejsca jak najdalej. Ale, jak nie
trudno się domyśleć, Aristanae udaje się do Nowego
Orleanu, czy raczej do Nowego 2 – miasta
powstałego na przestrzeni trzynastu lat po tragicznej w skutkach fali
huraganów. Rządzi nim dziewięć rodzin, które zdecydowały się odbudować miasto
po kataklizmie – jak się okazuje, rodziny te składają się z różnych kreatur w stylu wampirów, wiedźm, a nawet
greckich bogów i półbogów. To właśnie tutaj bohaterka zaczyna odkrywać, kim tak
naprawdę jest i dlaczego w liście matka radziła jej
uciekać stąd jak najdalej.

Mimo to, biorąc pod uwagę wiek i płeć Aristanae, wydawałoby się, że przybywszy do Nowego 2, od razu stamtąd ucieknie w strachu przed otaczającymi ją istotami. Tak się jednak nie dzieje - żeby było zabawniej, to Ari staje się postrachem okolicy. Musi uciekać przed zabójcami, korzystać z pomocy ukochanego pół-wampira i stawiać czoła greckiej bogini Atenie (przy której niestety autorka zapomniała, iż Atenę uznaje się głównie za boginię mądrości, a nie tylko wojny!), by ocalić życie i zrozumieć, jaka rola została jej przypisana w tym świecie.
Plusy tej powieści to: umiejętne połączenie greckiej mitologii, wampirów, przeznaczenia, tajemnicy zebranych przez Keaton w spójną całość. Niebezpieczeństwa, niezwykły klimat zrujnowanego miasta, coraz to nowsze tajemnice i porywająca historia miłosna sprawiają, że powieść czyta się jednym tchem. I niewątpliwie ogromny plus to brak długich i nudnych jak flaki z olejem opisów.
Minusy zaś to zbyt szybki rozwój akcji, pozostawienie niektórych wątków bez wyjaśnienia i, co mi przeszkadzało najbardziej, brak myślników w dialogach przed wypowiedziami Ari, co sprawiało, że za każdym razem na chwilę musiałam przystopować, by sprawdzić czy wypowiedziała to zdanie na głos, czy tylko o tym pomyślała – mam nadzieję, że w trakcie korekty uległo to poprawie.
Podsumowując – nie mam pojęcia, czy sięgnę po następną część
tej sagi, ponieważ, jak dla mnie, za mało jest tu romansu, a za dużo przemocy,
ale być może ciekawość zwycięży i będę chciała sprawdzić, jak potoczą się dalsze
losy nieobliczalnej Ari. Innym ją jednak polecam, gdyż warto przekonać się na
własne oczy, że połączenie różnych światów, kultur i cywilizacji może być
ciekawe i udane.
Natalia: Również czytałam i jako że moje i mamy wrażenia z lektury są dość podobne, wspólnie przyznajemy notę 5/10.
Za książkę dziękujemy wydawnictwu Znak, gdyż otrzymałyśmy egzemplarz recenzencki w kwietniu 2011 i tuż przed premierą recenzja "wisiała" już w Internecie.
Natalia: Również czytałam i jako że moje i mamy wrażenia z lektury są dość podobne, wspólnie przyznajemy notę 5/10.
Za książkę dziękujemy wydawnictwu Znak, gdyż otrzymałyśmy egzemplarz recenzencki w kwietniu 2011 i tuż przed premierą recenzja "wisiała" już w Internecie.